Top

Pielgrzymki po Polsce

Jerzy Popiełuszko

Jak zginął ks. Jerzy Popiełuszko? Dlaczego? Jak do tego doszło? Za każdym razem, gdy przejeżdżam drogą krajową nr 80, pogrążam się w zadumie. Na trasie z Bydgoszczy do Torunia, w okolicy wsi Górsk, moje myśli biegną ku wydarzeniom z 1984 roku. To tam został porwany ks. Jerzy Popiełuszko. Dzisiaj w tym miejscu stoi pomnik przedstawiający przewrócony krzyż, upamiętniający porwanie duchownego.

Główne przewinienia

W 1980 r. 33-letni Jerzy Popiełuszko został rezydentem w parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie. Tam właśnie zaczął aktywnie wspierać środowiska robotnicze i „Solidarność”. Był to ciężki czas dla wielu Polaków. Rok później wprowadzono stan wojenny. Z tego powodu ks. Popiełuszko jeszcze bardziej zaangażował się w pomoc robotnikom.

Był na tyle odważny, aby mówić prawdę. Prawdę, która oczywiście była nie do przyjęcia przez ówczesnych rządzących. Swoją determinacją sprzeciwiał się władzom komunistycznym. Jak? Przede wszystkim organizował msze święte za ojczyznę, a w homiliach często poruszał kwestie związane z wolnością. Swoim nauczaniem zdobył poparcie społeczeństwa nie tylko w Warszawie, ale i w całej Polsce.

Już wtedy wielokrotnie mu grożono, podsłuchiwano oraz zatrzymywano.

Na kilka godzin przed śmiercią w Bydgoszczy mówił: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”.

Męczeńska śmierć

Był 19 października 1984 r. ks. Jerzy Popiełuszko przybył do Bydgoszczy na zaproszenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy. Sprawował mszę w parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników. Czy to nie znamienne?

Jeszcze tego samego dnia wracał do Warszawy.

Przed Toruniem, w okolicach wsi Górsk, samochód, którym wracał, został zatrzymany przez funkcjonariuszy Służb Bezpieczeństwa. Byli oni przebrani za milicjantów ruchu drogowego. Duchowny został pobity i wrzucony do bagażnika samochodu milicji. Możemy sobie tylko dopowiedzieć, co czuł przed śmiercią ksiądz Jerzy.

Skrępowane i skatowane ciało kapłana, obciążone kamieniami, wyłowiono kilkanaście dni później z Wisły, w okolicy tamy we Włocławku. Obecnie w tym miejscu znajduje się tablica oraz krzyż upamiętniające męczeńską śmierć ks. Jerzego Popiełuszki.

Śmierć przysporzyła mu sławy

Ksiądz Popiełuszko pierwotnie miał zostać pochowany na Powązkach. Jednak na prośbę rodziny i przyjaciół jego ciało złożono na terenie kościoła parafialnego św. Stanisława Kostki w Warszawie. Przed śmiercią pracował w tej właśnie parafii. Tłumy, które przybyły, aby pożegnać Jerzego, świadczyły o popularności księdza. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją przeciwko panującej władzy.

Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia, tego nigdy się nie dowiemy. Chociaż droga, jaka zawiodła ks. Popiełuszko do śmierci, niewątpliwie była męczeńską.

Pomimo krótkiej posługi, ksiądz Jerzy zapisał się w pamięci wielu. Jego życie jest świadectwem wielkiej wiary, którą wyniósł z domu rodzinnego.

Jan Paweł II powiedział: „…ażeby z tej śmierci wyrosło dobro tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie”.

Wspomnienie ks. Jerzego Popiełuszki

Krótko po męczeńskiej śmierci duchownego zostało założone muzeum. W salach kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w  Warszawie można obejrzeć zachowane po księdzu pamiątki.

O życiu ks. Jerzego Popiełuszki możemy dowiedzieć się również z wielu nagranych filmów dokumentalnych. Godny polecenia jest film fabularny pt.: „Popiełuszko. Wolność jest w nas”. Przedstawiający życie i śmierć księdza Jerzego w przystępny sposób, propagując wiedzę o księdzu szczególnie wśród młodych.

6 czerwca 2010 r. odbyła się msza święta beatyfikacyjna w Warszawie, gdzie ogłoszono ks. Popiełuszkę błogosławionym kościoła katolickiego.

Człowiek człowiekowi wilkiem

Ksiądz Jerzy, wobec trudnych realiów, w których został postawiony, odpowiedział na dziejące się wydarzenia zgodnie z sumieniem. Nie mógł, nie chciał inaczej. Był kapłanem na miarę czasów, w których przyszło mu żyć. Głoszenie prawdy było przestępstwem, za które przyszło mu oddać życie.

Boże, nie pozwól, by przyszło nam kiedykolwiek jeszcze żyć w takich czasach. Niech człowiek człowiekowi będzie człowiekiem, nie wilkiem.

Pochodzimy z różnych regionów, znamy różne języki i gwary. Nasza ekipa to zgrany zespół, który łączy miłość do podróżowania i odkrywania nowych zakątków. Każdy z nas ma inne pasje, inne doświadczenie, a wszystko po to, by nasze podejście do turystyki było zawsze kreatywne. Uwielbiamy wspólne, aktywne wypady za miasto, a kiedy już z nich wrócimy, chętnie dzielimy się z Wami naszymi przeżyciami.

zostaw komentarze